test
test
limetka 2007-05-16 12:06:37
skomentuj (0)
miejsce próbne alternatywne
Teraz jestem tutaj: moonlitplace.blox.pl. Nie wiem, czy na stałe, ale przynajmniej spróbuję. Chodzi głównie o to, by dodawać pliki bez konieczności posiadania osobnego konta ftp i o ... dostęp z pracy, bo serwis blog.pl mi zablokowali :> Zobaczymy, jak mi się tam będzie pisało.
limetka 2006-03-24 19:18:05
skomentuj (2)
i masz image
Czyli imaż. Względnie imidż. Jakąś widoczną zmianę w powyższym miałam między innymi w planach na obecny rok. I zamiar ten niniejszym udało mi się zrealizować.
Najpierw zmiana fryzury - dałam sobie obciąć grzywkę. Oznacza to co prawda poddanie się pewnej uniformizacji, ponieważ taką dość krótką grzywkę obnosi obecnie co druga panna na ulicy (przynajmniej w moim mieście), ale co tam, raz kiedyś można :) Moja mama, która od czasu obejrzenia filmu "Amelia" upiera się, że jestem podobna do odtwórczyni głownej roli, Audrey Tautou, na mój widok stwierdziła, że teraz to już wyglądam całkiem jak Amelia... Nie miałam tego w planach, ale absolutnie mi to nie przeszkadza :)
Czynnik kolejny. I to jest dla mnie coś kompletnie nie do wyjaśnienia. Otóż wszystko wskazuje na to, iż stałam się właścicielką ... magicznej bluzki. Tak, musi ona mieć jakieś szczególne właściwości - inaczej nie da się wytłumaczyć reakcji opinii publicznej, gdy po raz pierwszy pojawiłam się w niej w pracy. Jest to bluzka-zwracacz uwagi, bluzka-zjednywacz ludzi, bluzka-zbieracz komplementów. Aż mi się chciało śmiać, gdy słyszałam ze wszystkich stron "Ale masz ładną bluzkę" na przemian z "Super wyglądasz" i "Świetnie ci w czerwonym". A to niby takie nic, zwykły kawałek czerwonej szmatki z dekoltem i mankietami... Z jednej strony trochę mi było głupio, z drugiej - ego rośnie ;)
Zarówno moja nowa grzywka, jak i moja nowa bluzka sprawiły, że po raz pierwszy od nie wiem jak dawna poczułam się kobieca i atrakcyjna. Jednocześnie zdałam sobie sprawę, jak bardzo moje samopoczucie ściśle zależy od wyglądu i opinii otoczenia na jego temat. No i ciekawe, że setki komplementów na temat mojego intelektu, zdolności i umiejętności nie mają dla mnie takiego znaczenia, jak zwykłe stwierdzenie:"Ładnie wyglądasz". A szczególnie - wypowiedziane przez mężczyznę. Jakiegokolwiek. Do tej pory panowie traktowali mnie niemal jedynie stwierdzeniami typu "Jaka ty jesteś inteligentna" czy "Jak ty się świetnie znasz na tym czy tamtym". A ja tymczasem oddałabym te wszystkie słowa za jedno potwierdzenie mojej atrakcyjności wizualnej... Bo w sferze wiedzy i intelektu nigdy nie miałam kompleksów i tu nie muszę sobie niczego udowadniać. Podczas gdy w sferze wyglądu, mimo że już wyrosłam z większości swoich nastoletnich kompleksów, nadal nie czuję się zbyt pewnie...
Pomyślałam sobie - chciałabym, by ci wszyscy, dla których kiedykolwiek nie byłam dość atrakcyjna fizycznie, mogli mnie teraz zobaczyć. A to bym miała satysfakcję... I w ogóle chciałabym odbić sobie te wszystkie komplementy, których mi przez lata skąpiono jako dyżurnej szarej myszce. Być może wampem nigdy nie będę, zresztą wamp kojarzy mi się z kimś wyzywającym, a to nie mój styl - ale myszą też nie.
limetka 2006-03-21 19:40:36
skomentuj (9)
:(((((
Napisałam taką długą notkę i mnie wylogowało z panelu :( Nie wiem, czy będzie mi się teraz chciało pisać na nowo :(((( Miało być sprawozdanie ze spotkania, a tymczasem będzie tlyko krótkie podsumowanie - bylam, widziałam, ale... nic nie słyszałam :> Mam chyba pewne pojęcie, jak czują się osoby niesłyszące zmuszone do czytania z ruchu warg. Jednocześnie należałoby zwrócić uwagę szanownym właścicielom lokalu, w którym byłam, że jakości muzyki nie mierzy się w decybelach :> Trzeba było wrzeszczeć, by cokolwiek powiedzieć do osoby siedzącej metr dalej. No nie, tak lubię sobie pogadać, a za bardzo nie było mi to dane :]
limetka 2006-03-20 11:50:04
skomentuj (1)
***
Na początek wyjaśnienie - obiecałam zdjęcia, ale na razie nie jestem w stanie ich umieścić. Zrobię to, gdy (jeśli?):
a) znajdę gdzieś w tym poprzeprowadzkowym bałaganie którykolwiek z dwóch kabelków, od komórki albo od cyfrówki, by móc podłączyć wyżej wymienione do kompa,
b) znajdę coś podobnego do Total Commandera, co chodziłoby na Linuksie Mandriva - w żaden inny sposób nie umiem umieścić pliku na koncie www.
No, a jutro idę się integrować, socjalizować i rozrywać.Dziewczyny z pracy organizują spotkanie. Stwierdzam kategorycznie - dosyć tego, co było do tej pory. Przez całą podstawówkę, ogólniak i studia miałam swoisty kompleks na punkcie tego, że ciągle coś się gdzieś odbywa beze mnie, że nie mogę dzielić z ludźmi ich spraw, że mnie się w nic nie wtajemnicza, że nie jestem uważana za jedną ze "swoich" i nikt nie bierze pod uwagę tego, że ja też chciałabym w czymś uczestniczyć. Potem dowiadywałam się o wszystkim tylko z jakichś pośrednich relacji, bo nie miałam odwagi, by się gdzieś sama wepchnąć nie czekając na pozwolenie, i czułam się jak ostatnie zero niewarte tego, by je gdziekolwiek zaprosić czy coś mu zaproponować. Teraz na szczęście zostałam wzięta pod uwagę, a moja obecność została potraktowana jako coś naturalnego, oczywistego i nie podlegającego dyskusji. I zamierzam z tego skorzystać najbardziej jak się da. Planuję dobrze się bawić i być jak najbardziej normalna. A potem w miarę możliwości nie przepuszczać żadnych spotkań w potencjalnie miłym towarzystwie.
limetka 2006-03-18 00:55:36
skomentuj (2)